moje rowerowanie ...
|
Dlaczego rower? W 1990 roku przeszedłem drogę z Avignon do Nimes niosąc ciężki plecak w prawie 30-stopniowym upale. Szedłem przez cały dzień. Już po kilku kilometrach zabrakło mi wody. Przed Nimes wyglądałem na tak wycieńczonego, że jakiś człowiek sam z siebie podarował mi butelkę wody mineralnej. Spotkałem wtedy rowerzystę z sakwami. Jechał sobie na luzie, wcale nie przejmując się upałem Dziewięć lat później powtórzyłem prawie tę samą drogę. Tym razem rowerem. Zajęło mi to około 3 godzin |
|
|
Norwegia 2011
29 dni - 27 etapów. W sumie 1280 km. Wyjazd 1 lipca, powrót 29 lipca 2011.
Wyruszamy ze Stavanger. Pierwszy etap kończymy w Jørpeland. Następnego dnia wycieczka na Preikestolen. Niestety mgła nie pozwala nam cieszyć się w pełni widokiem tej skały. Kolejne etapy kończą się w Hjelemland, Sand, Etne i Odda. Po drodze piękne widoki: fiordy, góry, jeziora i wodospady. Trochę niedopisuje pogoda. Często pada ale przelotnie. Pierwsza ulewa w Odda. Tam też robimy pierwszy dzień bez jazdy, w którym idziemy do lodowca Buerbreen. Następny etap do Kinsarvik, gdzie piesza wycieczka do wodospadów. Potem do Eidfjord. Kolejne dwa etapy to jazda przez płaskowyż Hardangervida. Ale najpierw ciężka wspinaczka z Eidfjord na ten płaskowyż. Te etapy kończą się w Geilo. Stamtąd kierujemy się na południe. Mniejsze podjazdy i lepsza pogoda. Noclegi w Uvdal, Rollag i Kongsberg. Z Kongsberg kierujemy się już na zachód. Za tym miastem zwiedzamy kopalnię srebra.
Czytaj dalej |
|
Gotlandia 2009
13 dni - 11 etapów. 704 km na rowerach. Wyjazd 6 lipca - powrót 19 lipca 2009.
Jest prawie dokładnie 13. Nasz prom przybija do nabrzeża portu w Nynashamn. Pół godziny wcześniej kazano nam opuścić kabinę. Schodzimy na pokład samochodowy, mocujemy bagaże na rowery i czekamy aż wyjadą samochody. Ziemia szwedzka wita nas chmurami. Ale nie pada. Prom do Visby mamy o 17:50 ale musimy jeszcze odebrać bilety. W terminalu odpraw kasy Destination Gotland sąsiadują z kasami Polferries. Mężczyzna z kolczykiem drukuje nasze bilety. Mamy teraz prawie 3 godziny wolnego. Jedziemy do centrum Nynashamn.
Czytaj dalej
|
|
|
Prowansja 2010
34 dni - 21 etapów. 1068 km na rowerach. Wyjazd 1 czerwca - powrót 3 lipca 2010.
Początkowo mieliśmy jechać do Francji z rowerami pociągiem, potem już prawie byliśmy zdecydowani na autobus ale po przeanalizowaniu wszystkich za i przeciw zdecydowaliśmy, że jednak pojedziemy z Białegostoku do Saint Cannat samochodem. Mimo, że ten dojazd był najdłuższy czasowo to jednak najwygodniejszy. Nie musieliśmy trzymać się rozkładu jazdy, nie musieliśmy też ograniczać bagażu. Po złożeniu tylnych siedzeń mieliśmy w samochodzie tyle miejsca, że mogliśmy tam zmieścić rozłożone na części rowery, 8 sakw i jeszcze torby z bagażem na drogę. Wyjechaliśmy z Białegostoku 1 czerwca rano. Wieczorem zatrzymaliśmy się na nocleg na kempingu w Ferch niedaleko Berlina. Drugi nocleg wypadł nam w Erlach w Szwajcarii. A 3 czerwca po południu byliśmy już w Saint Cannat. 4 czerwca rano złożyliśmy nasze rowery, objuczyli sakwami i wyruszliśmy na więlką pętlę dookoła Prowansji.
Czytaj dalej |
|
|